Szukaj

Faceci nic nie muszą?


Jest coś takiego, o czym ostatnio dość często myślę. Pewnie każdy z Was zauważył, że jak mężczyzna - ojciec opiekuje się dzieckiem to jest to okraszone falą nieustającego podziwu i aplauzu. Wychodzi na spacer z wózkiem - zaczepiają nawet staruszki z uznaniem!

Nakarmi czy uśpi dziecko - "Co za wspaniały tatuś " - można usłyszeć. Oczywiście - też tak uważam, ale nie o to chodzi, przecież to podstawowe czynności dnia codziennego.

Dotyczy to również zwykłych obowiązków domowych, bez wykonania których ciężko funkcjonować - typu sprzątanie, gotowanie, zakupy, drobne naprawy itp. Nie chodzi mi o to, że uważam, że kobiety nie powinny robić absolutnie nic. ( Chociaż byłoby fajnie tak nic nie musieć :D ), ale o to by to było normalne, że robi ten kto ma na to czas i siłę. I żeby nie było tak, że trzeba się z tym kryć, bo zaraz są komentarze o treści: "Za moich czasów kobiety nie były takie leniwe!".

Z jednej strony nie jestem za równouprawnieniem - mężczyźni i kobiety różnią się między sobą znacznie. Kobieta może urodzić dziecko i jest to (pomijając wszystko inne), ogromny wysiłek dla organizmu. Powinno być to zrozumiane i respektowane w pracy i domu. Kiedy mamy dziecko, to uważam, że lepiej byłoby je samemu wychowywać przez jedno z rodziców, niż powierzać obcym osobom na większość dnia, większość dni w tygodniu. Mielibyśmy wówczas wpływ na to jakimi ludźmi będą, a tak to loteria.

Z medycznego punktu widzenia chociażby już samo zajście w ciążę kobiety która pełni dyżury nocne (że tak z własnego ogródka dodam), jest o wiele trudniejsze, że nie wspomnę o utrzymaniu ciąży. Nie każdy o tym wie, nie każdy rozumie. A dyżury nie są dobrowolne - dodam tutaj.

Każdy kto mnie zna wie, że jestem raczej pracoholikiem niż leniuszkiem, także nie o to chodzi, żeby mnie teraz nosić w lektyce. Chciałabym aby było zupełnie naturalnym to, że ojciec zajmuje się dzieckiem, czy domem - i tylko, czy aż tyle! Żeby nie traktowano tego jako wyjątek, czy utopię, ale normę do której się dąży. Kobiety tak jak mężczyźni mają różne zajęcia, potrzeby. Cieszę się, że mój mąż szanowny to rozumie i zupełnie naturalnie przejmuje Maluszka gdy wraca po pracy, a ja mogę, poczytać, popisać, albo zrobić ciasto. I nie muszę się martwić, że potem będzie to zapamiętane i sumiennie wypomniane.

Gdy wymsknie mi się gdzieś na zewnątrz, że nie muszę się martwić o sprzątanie, czy obiad, bo Mąż akurat ma na to czas, to widzę duuuuże oczy i czasem zachwyt nad mężem, a czasem ubolewanie nad moją, beznadziejnie leniwą osobą, co mnie dosyć irytuje.

Kilka dni temu czytałam, że w pewnej instytucji unijnej - nie chcę skłamać - albo w Parlamencie Europejskim, albo Komisji zgłoszono ustawę traktującą o obowiązkach domowych mężczyzn. Podjęto temat zbyt małego zaangażowania panów w życie domowe. Wskazuje się tam, że powinni brać bardziej aktywny udział w takich pracach jak odkurzanie, pranie, mycie okien, zakupy spożywcze i chemiczne, zmywanie, gotowanie. Wysoce mnie to zaskoczyło. Myślałam, że to tylko jakoś regionalnie może takie zjawisko, a tu okazuje się, że nawet w UE widzą problem. Wydaje mi się taka ustawa oczywiście przesadą i pewną formą inżynierii społecznej, ale sam fakt poruszenia takiego zagadnienia daje do myślenia.

Może kiedyś, małymi kroczkami świat oswoi się z widokiem taty z dzieckiem. Poczekamy, zobaczymy :)

Pozdrawiam serdecznie, Ela

#tacierzyństwo #rodzicielstwo

Pobierz bezpłatny mini e-Book

"Ćwiczenia z myślenia"

Wszelkie prawa zastrzeżone na rzecz Elżbiety Szymańskiej @2016-2020

Sprzedawca:

Indywidualna praktyka lekarska Elżbieta Szymańska

ul. Rejtana 10/14

Bydgoszcz 85-001

NIP 8882743692