Szukaj

Czy stres może uszkadzać mózg dziecka?


Stres jest częścią życia każdego z nas. Często mówimy o stresującym dniu, pracy czy konkretnym zdarzeniu. Dotyczy to także dzieci. Może nie jest to praca ale na przykład szkoła, przedszkole czy żłobek. Może pani niania denerwuje dziecko. Może my denerwujemy swoje dzieci nawet nie złą wolą ale bezmyślnością czy obojętnością?

Słyszę nie raz i nie dwa, że dziecko musi płakać i tylko częściowo się z tym zgadzam. Mam tu na myśli prawdziwy silny i długi płacz a nie delikatne chwilowe kwilenie sygnalizujące że: się nie wyspałam, jestem głodna, chcę już iść się kąpać i spać, itp...

Może płakać jeśli coś boli i nie możemy tego bólu zmniejszyć, powinno jednak zawsze czuć naszą troskę i bliskość. I to tyle!

Sami unikamy stresu to i dziecku go nie fundujmy. Myślisz, że jak szybko biegniesz do dziecka gdy woła to je rozpieścisz? Nic bardziej mylnego! Zapobiegasz trwałym uszkodzeniom mózgu.

Czas trwania i natężenie doświadczeń stresujących decydują o tym, czy osoba może się zdrowo rozwijać czy też doświadcza niszczącej traumy.

W odpowiedzi na bodziec stresujący, do mózgu wydzielają się substancje chemiczne zwane hormonami stresu, a które wpływają na aktywność układu nerwowego i determinują sposób reakcji organizmu. Zainicjowana odpowiedź na stres obejmuje zachowanie, a w przypadku niemowląt, także wpływa długoterminowo na sposób funkcjonowania mózgu.

Przyjmijmy, że problemem jest brudna pielucha. Dziecko się denerwuje, a do tego ma świadomość własnej bezradności co potęguje stres. Uruchamia to tzw. sympatyczny układ nerwowy i tym samym przyspiesza rytm serca, oddech, a ciśnienie tętnicze rośnie. Dziecko zaczyna płakać. Wówczas inaczej kształtują się poziomy hormonów stresu w zależności od postępowania rodzica: albo pomoże szybko, albo będzie zwlekał potęgując frustrację i płacz.

Jednak w tym konkretnie przykładzie, skutki długofalowo negatywne są niezmiernie mało prawdopodobne, gdyż dziecko wie, że nawet jeśli rodzic jest bardzo opieszały to w końcu przyjdzie i zmieni pieluchę, da jeść itp. Okazjonalne i bardzo krótkotrwałe uwalnianie hormonów stresu może być nawet korzystne dla organizmu, również może chronić przed uszkodzeniem.

Jeśli po płaczące dziecko nikt nie przyjdzie, a dodatkowo dzieje się tak codziennie, wówczas jest to poważniejsza kwestia. Substancje chemiczne w mózgu - wspomniane wcześniej - hormony stresu - są utrzymywane stale na wysokim poziomie, a po długotrwałym stresie, gdy dziecko się uspokaja, to poziom kortyzolu we krwi pozostaje jeszcze długo podwyższony. Ma to swoje negatywne skutki niestety.

  1. W czasie gdy podwyższony jest poziom kortyzolu w mózgu, dziecko nie jest w stanie się uczyć, ani przyswajać trwale nowych informacji.

  2. Podwyższony poziom kortyzolu może wpływać na włączenie lub wyłączenie konkretnych genów odpowiedzialnych za reakcję na stres w przyszłości. Są to geny receptorów kortyzolu w mózgu - tzw. glikokortykosteroidów oraz geny regulujące mielinę (gen białka strukturalnego mieliny) - czyli substancję otaczającą komórki nerwowe mózgu i odpowiadająca za sprawny przesył impulsów pomiędzy nimi.

  3. Wzrost "hormonów stresu" powoduje spadek odporności

  4. Wysoki poziom kortyzolu uszkadza strukturę mózgu! Brzmi szokująco i paranaukowo, jednak badania jednoznacznie wykazują, że zaniedbywanie dziecka, opuszczenie go, oraz przedłużający się stres u dziecka to czynniki które powodują znaczną redukcję objętości hipokampa (jest to część mózgu odpowiedzialna za pamięć i naukę), ciała migdałowatego (część mózgu odpowiedzialna za przetwarzanie emocji), oraz ciała modzelowatego (włóknista trasa łącząca obie półkule mózgu, umożliwia przekazywanie informacji pomiędzy nimi).

  5. Dziecko, które doświadcza stresu intensywnego, przedłużającego się stresu, może nawet cofać się w rozwoju.

Jeśli pomimo braku pomocy z naszej strony po pewnym czasie dziecko przestaje płakać, to nie znaczy że wszystko jest w porządku. Przestało bo czuje się bezsilne, widzi, że nie przynosi to efektu i nie ma nadziei, że to coś zmieni. Jednak pomimo iż nie płacze, poziom hormonów stresu pozostaje wysoki i niszczy dziecko tak samo jakby cały czas płakało.

Jeśli mózg dziecka nie nauczy się reagować stosownie do okoliczności na stresy dnia codziennego, wówczas nie będzie w stanie uczyć się czegokolwiek innego. Zamiast tego takie chronicznie stresowane dziecko bardzo łatwo wyprowadzić z równowagi nawet drobnym zdarzeniem, a przy tym wywołać wyolbrzymioną reakcję w stosunku do czasem nawet zupełnie błahego czynnika stresogennego. Pojawiają się wybuchy gniewu i złości, zachowania impulsywne.

Oczywiście nie chodzi mi tu o to aby dziecko wcale nie płakało, bo to przecież ważny środek komunikacyjny. Chodzi o podkreślenie wagi codziennej troskliwej, odpowiadającej na potrzeby dziecka opieki, gdyż wpływa to na strukturalne kształtowanie mózgu.

#wpływstresunadziecko #dzieckozestresowane #rozwójspołeczny #zachowanie #mózg #osobowośćdziecka #potrzebypsychicznedziecka #opieka #wychowanie #rodzicielstwo #rozwójemocjonalny #opiekaojca #rozwójemocjonalnydziecka #rozwójspołecznydziecka

Pobierz bezpłatny mini e-Book

"Ćwiczenia z myślenia"

Wszelkie prawa zastrzeżone na rzecz Elżbiety Szymańskiej @2016-2020

Sprzedawca:

Indywidualna praktyka lekarska Elżbieta Szymańska

ul. Rejtana 10/14

Bydgoszcz 85-001

NIP 8882743692